Przejmujemy marketing firm produkcyjnych i technicznych. Zaczynam od rozmowy, nie od oferty.
Dig it all
Robicie coś, co jest naprawdę dobre, a klient wybiera tańszego konkurenta, bo o Was nie słyszał.
Handlowcy jeżdżą po całej Polsce, a firma jest znana dokładnie tam, gdzie już byli.
Ktoś na targach powiedział Wam: nie wiedziałem, że to też robicie.
Marketingiem zajmuje się ktoś obok swoich obowiązków i nikt nie wie, czy to cokolwiek daje.
Jeśli rozpoznajecie choć jedno z tych zdań, to nie jest kwestia produktu. To kwestia tego, ile rynek o Was wie.
Nie dlatego, że coś ukrywam. Dlatego, że nie wiem jeszcze, jak sprzedajecie, co już próbowaliście i ile Wasza firma realnie udźwignie. Bez tego każda oferta byłaby zgadywaniem, a Wy dostalibyście to samo, co dostaje każdy inny.
Widzieliśmy firmy, które kupiły strategię od dużego nazwiska, zapłaciły za nią poważne pieniądze i nie wdrożyły z niej nic. Nie dlatego, że dokument był zły. Dlatego, że nikt nie sprawdził, czy da się go wykonać przy tych ludziach, tym czasie i tych pieniądzach, które firma ma.
Jeśli po rozmowie uznam, że nie jesteśmy dla Was dobrym wyborem, powiem to wprost. Wolę stracić zlecenie niż pół roku.
Wielkość Waszego budżetu nie jest kryterium. Jeśli po rozmowie okaże się, że sensowne jest zacząć od czegoś małego, zaczniemy od czegoś małego.
Strona, która mówi, co firma produkuje, i katalog, który handlowiec zostawia na spotkaniu.
Publikacje pokazujące realizacje i ludzi, którzy je robią, zamiast życzeń świątecznych.
Kampanie na rynkach, na których firma realnie sprzedaje, z policzonym efektem.
Nie pokażemy tu liczby klientów ani opinii nagranych na wideo. Pokazujemy to, co wyszło spod naszej ręki, a resztę opowiem przy rozmowie.

To ja odbieram Wasze zgłoszenie, ja dzwonię i ja prowadzę rozmowę. Nie przekazuję Was opiekunowi klienta, bo o pieniądzach i sprzedaży rozmawia się z właścicielem.
Potwierdzenie, że zgłoszenie do mnie dotarło.
Krótko, kilka minut. Chcę wiedzieć, czym się zajmujecie, żeby przyjść przygotowanym.
Zwykle w ciągu kilku dni, żeby temat nie zdążył wystygnąć.
Powiem, co widzę: czy jest sens, od czego zacząć i jak to u Was mogłoby wyglądać.
Nie. Rozmowa i to, co na niej powiem, jest za darmo. Jeśli z niej wyjdzie konkretna współpraca, wycenię ją wtedy i powiem kwotę wprost.
Telefon to kilka minut, spotkanie online zwykle godzina. Nie musicie się do niego przygotowywać.
Ma, jeśli nie wiecie, co dokładnie dostajecie za to, co płacicie. Powiem, co widzę z zewnątrz, także wtedy, gdy wnioskiem będzie, że macie zostać tam, gdzie jesteście.
Nie na tym etapie. Umowa pojawia się dopiero wtedy, gdy obie strony wiedzą, co robimy i po co.
Pięć pytań, dwie minuty. Odpowiedzi czytam przed rozmową, żeby nie zaczynać od zera.